Aktualny numer: Flota Auto Business 51 (2012)

FlotaAutoBiznes

Znalazłem sposób na zminimalizowanie ryzyka wjechania w korek drogowy. Paradoksalnie nie mam tutaj na myśli ekstra systemów proponowanych przez dystrybutorów nawigacji. Wystarczy włączyć lokalne radio i... nie zastosować się do podpowiedzi jakie miejsce ominąć, tylko właśnie pojechać drogą, w której ponoć mamy zator. Metoda była sprawdzana kilkanaście razy. Na początku przez lenistwo („nie chce mi się szukać objazdu”), potem z czystej złośliwości („czy i tym razem kolega radiowiec ma wiadomości sprzed godziny”), czasem z powodu zagapienia się (na jakiś piękny samochód lub szybko idącą kobietę). W końcu zacząłem to  czynić z premedytacją. Skuteczność? Nawet jeśli gdzieś musiałem stanąć, nigdy nie trwało to tak długo jak mnie straszono. Jak to „działa”? Obmyśliłem dwie możliwości. Teza pierwsza mówi o tym, że kierowcy chcąc jechać zakorkowanym odcinkiem po usłyszeniu ostrzeżenia w radiu natychmiast  zmieniają w głowie plany tras i szukają alternatyw. Teza druga wskazuje niedoskonałość systemu przekazywania informacji w dźwiękowym medium. Zanim użytkownik auta usłyszy wiadomość w głośnikach, pokonuje ona długą drogę: ktoś musi przekazać informację o zatorze, potem zostaje ona opracowana przez redaktora, a następnie czeka na porę nadawania wieści drogowych, pojawiających się co 20, 30, czy nawet 60 minut. A świat nie stoi w miejscu... Chcąc uniknąć zatoru można również  skorzystać z nawigacji zaopatrzonej w specjalny system omijania korków. Jego wyższość nad moją metodą wynika z tego, że teoretycznie (podkreślam teoretycznie) wie, czy na bocznych trasach również nie ma zatoru.

No i zna (znów dodaję teoretycznie) znacznie więcej alternatywnych tras pomagając nam w szybszym dotarciu do celu. Zatem jeśli elektronika zacznie (a z czasem tak się stanie) działać choćby w 90

procentach skutecznie, niniejszy wstęp będzie nieaktualny. Pozostaje też CB-radio, do którego jednak

jakoś nie mogę się przekonać. Znam jeszcze inną mądrość - czasem szybciej i spokojniej jest postać w tym korku. Można nieco zwolnić z prędkością myśli przelatujących od głowy do stóp i nie tylko, włączyć ulubioną muzykę, posłuchać audiobooka, porozmawiać przez telefon za pomocą zestawu głośnomówiącego. Czyli taki samochodowy relaks przed dobiciem do domowych pieleszy. Aby to jednak było skuteczne należy dokonać jeszcze jednego czynu - wyrzucić z mózgu myśl, że konsekwencją stania w korku jest utrata pieniędzy, bezcennego czasu, a wszystko byłoby inaczej, gdyby niemądrzy drogowcy usprawnili ruch. Życzę powodzenia.

Tomasz Czarnecki

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter