Aktualny numer: Flota Auto Business 29 (2009)

Ponad 5000 – tylu ludzi ginie rocznie w Polsce w wypadkach samochodowych. Nic dziwnego, że coraz więcej mówi się o bezpieczeństwie. Na szczęście za słowami nierzadko idą działania: w miarę systematycznie, choć powoli, ulega poprawie infrastruktura drogowa, montowane są fotoradary, firmy już nie tak rzadko dostrzegają potrzeby przeprowadzania szkolenia doskonalenia jazdy wśród pracowników, itp. A jednak jest sporo kwestii, o których warto napisać. Poniżej o kilku z nich.

Jedna z proponowanych nowelizacji kodeksu drogowego zapowiada łagodniejsze potraktowanie osób, które osiągnęły magiczną granicę 24 punktów karnych. Zamiast odebrać im czasowo prawo jazdy i poddać kolejnemu egzaminowi, mają być wysyłane na kursy doskonalenia jazdy. Pomysł jest dobry tylko z pozoru. Bowiem bardzo często kierowcy punkty otrzymują za przekraczanie prędkości. Graniczny wynik to nie efekt chwilowego zapomnienia, ale stałej przypadłości lub brawury. A one zaowocują otrzymaniem nagrody, bo za taką można uznać wspomniane zajęcia…

Moim zdaniem środkiem najbardziej działającym na wyobraźnię jest nieuchronność i skala konsekwencji. Oczywiście, można wprowadzić dla „permanentnych mandatowiczów” obowiązkowe kursy uświadamiające skutki jazdy „na wariata”, ale powinny one kosztować winowajcę przynajmniej trzy, cztery razy więcej niż normalnie. Z „nadwyżki” znajdą się pieniądze, które można przeznaczyć dla ofiar wypadków, jakiś rodzaj profilaktyki dla „przepisowych” (albo mających dotychczas więcej szczęścia) użytkowników dróg, lub nawet na nagrody dla kierowców pokazujących wzorową jazdę. Odbieranie prawa jazdy, wysokie grzywny, konieczność darmowej pracy społecznej – to może sprawić, że jednak ktoś się zastanowi, czy warto jechać za szybko, zastawić wjazd, czy złamać inny przepis.

A propo’s pieniędzy. Mam pewien, może lekko kontrowersyjny, pomysł dla osób zarządzających finansami policji. Ustawcie przy większych skrzyżowaniach w dużych miastach patrole, wychwytujące kierowców blokujących przejazdy, czyli wjeżdżających na skrzyżowanie bez pewności jego opuszczenia. Taka sytuacja powoduje korki, stłuczki, złość, czasem nawet bójki. Poza tym z psychologicznego punktu widzenia wkurzony kierowca po kilku takich sytuacjach drogowych może wzburzony wrócić do domu i wtedy każda zupa będzie za słona.

Dlatego gdyby zrobić taką systematyczną akcję, prawdopodobnie starczyłoby pieniędzy na kolejne ciekawe idee związane z bezpieczeństwem, a może i załatanie paru dziur w drogach, uzupełniając zawsze zbyt mały budżet na takie działania. A zatem pomogłoby nam wszystkim. Ja prowizji za „sprzedaż” pomysłu nie wezmę - obiecuję…



Redaktor naczelny

Tomek Czarnecki

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter