Aktualny numer: Truck Business 23 (2011)

Do naszych przyjaciół Moskali

Życie przewoźnika transportującego cokolwiek do Rosji jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wie co mu się przytrafi … że tak sparafrazuję słowa matki Foresta Gumpa. Ta prawda z genialnego filmu, który mogę oglądać i oglądać i oglądać … wiele razy, a powtarzam ją jeszcze częściej, znów okazała się aktualna.
Nasi „przyjaciele Moskale” najpierw nie chcieli dać nam zezwoleń transportowych na przewóz towarów przez ich kraj, potem zgodzili się niespodziewanie na większą ich liczbę niż się spodziewaliśmy i to na 3 lata, zapewniając nam pewną stabilną perspektywę, a w połowie lutego w Paryżu okazało się, że znów jest coś nie tak, więc serialu zezwoleniowego ciąg dalszy. A nasi przewoźnicy muszą sobie jakoś z tym radzić, o ile jeszcze chce się im wozić na wschód.
W czasie największego nasilenia „rosyjsko-polskiej wojny transportowej”, czyli w styczniu, Rosjanie musieli więc zmierzyć się z naszą polską pomysłowością w dziedzinie omijania absurdalnych przepisów, których celem jest ograniczenie swobody wolnego rynku i wymiany handlowej. Nieoceniony satyryk – Jacek Fedorowicz – nazwał kiedyś tę naszą umiejętność radzenia sobie zawsze i wszędzie – „słowiańską przedsiębiorczością”.
Pojawia się pytanie do Rosjan: czy nie lepiej zamiast konkurować z naszymi przewoźnikami, poprzez rzucane pod nogi niczym kłody przepisy administracyjne, rozpocząć rywalizację na jakość i cenę usług transportowych? Zawsze w historii gospodarki tego typu ograniczenia wychodziły na niekorzyść tylko tym, którzy je nakładali. Zawsze ochrona własnego rynku prowadzi do wzrostu cen, w tym przypadku dla samych Rosjan, spadku jakości usług, a w konsekwencji negatywnie odbije się na całej gospodarce „naszych przyjaciół Moskali”.
Nasi przewoźnicy dadzą sobie radę. Wymiana handlowa z Rosją, dzięki takim „akcjom” jak ta z zezwoleniami, i tak jest już bardzo niewielka w porównaniu z tym co było kilkanaście lat temu. Od tego rynku odstraszyła np. naszych producentów żywności, sprawa zamknięcia Rosji dla polskiego mięsa. Miało to miejsce kilka lat temu. W efekcie tylko 8 proc. polskich przewoźników jest zainteresowanych całym tym zamieszaniem na wschodzie. Tylu bowiem ciągle decyduje się na ryzykowny i niepewny – jak znajduje to potwierdzenie – transportowy biznes z Rosją.
Nie każdemu chce się dawać łapówki i zdawać się na łaskę czy niełaskę jakiegoś „pana sytuacji” jakim jest lokalny urzędnik, policjant, czy inny kontroler za wschodnią granicą. Słowem damy sobie radę i bez Rosji.

Marek Loos, redaktor naczelny, Truck&Business Polska

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter