Aktualny numer: Truck Business 44 (2015)

Cios zza Odry

To był ciężki początek roku dla polskiego transportu. Przewoźnicy, przytłoczeni problemami związanymi z rosyjskim embargiem i ryczałtami za nocleg, obniżyli gardę i nie spodziewali się, że kolejny cios nadejdzie nie ze strony Rosjan czy też naszych prawodawców, ale zza Odry.

Niemcy, korzystając z chwilowego osłabienia, zaaplikowali nam prawy sierpowy pod postacią płacy minimalnej dla kierowców, która miała obowiązywać wszystkich przewoźników realizujących przewozy na ich terytorium. Oczywiście ustawa została uchwalona znacznie wcześniej, lecz jej reperkusje, przysłonięte innymi zmartwieniami, branża poczuła dopiero w styczniu. Zapanował okres kompletnego chaosu i tak jak całe środowisko, każdy redakcyjny dzień rozpoczynaliśmy od śledzenia najnowszych informacji z frontu walki z MiLoG-iem.

Tradycyjnie zaspany polski rząd, zaalarmowany przez organizacje transportowe, w końcu podjął nieco bardziej zdecydowane działania – w końcu przewoźnicy to też wyborcy, którzy za kilka miesięcy pójdą do urn. Połowiczny sukces, jakim jest zawieszenie płacy minimalnej dla tranzytu na terenie Niemiec, został przedstawiony niczym triumf pod Cedynią. Teraz czekamy na to, czy Komisja Europejska uzna niemieckie przepisy za niezgodne z europejskim prawodawstwem. Oby ta nadzieja nas nie zawiodła.

O tym, jak dużym problemem jest kwestia płacy minimalnej, można się przekonać spoglądając poza nasze podwórko. W protesty związane z ustawą zaangażowało się wiele krajów „starej Unii”, zaś krytyka potwornej biurokracji związanej z MiLoG wychodzi także z ust niemieckich przewoźników. A tymczasem francuski rząd poszedł w ślady kolegów znad Renu i chce wprowadzić płacę minimalną także u siebie, choć nauczony doświadczeniami sąsiadów od razu zaznaczył, że będzie ona dotyczyć tylko kabotażu. Kwestię płacy minimalnej zaczynają też podnosić Włosi.

Na szczęście, niezawodni związkowcy zapewnili nam w tych trudnych miesiącach choć trochę rozrywki. Dla większości czytelników było to zapewne tylko kolejne źródło irytacji, lecz nam trudno było utrzymać powagę, czytając bałwochwalcze listy naszych związkowych liderów, serdecznie dziękujących niemieckim ustawodawcom za ich zaangażowanie w poprawę sytuacji polskich kierowców. Pozostaje tylko skwitować to starym powiedzeniem – głupich nie sieją. Może ci panowie w końcu uświadomią sobie, że jeżeli nadal będą popierać działania godzące w polski transport, wkrótce zostaną przewodniczącymi związków bezrobotnych kierowców.

 

Witold Zygmunt

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter