Aktualny numer: Logistyka Produkcji 19 (2015)

Czasy minione

To było gorące lato dla firm produkcyjnych. Fala upałów sprawiła, że nawet nad polskim morzem można było się poczuć jak w śródziemnomorskich kurortach. Kaprysy klimatu miały jednak także swoje ciemne strony, o czym boleśnie przekonało się wiele fabryk.

W połowie sierpnia nagle powróciliśmy do czasów ustroju słusznie minionego. Przemysłowi odbiorcy energii elektrycznej z dnia na dzień dowiedzieli się, że prądu nie będzie. Zbieg niekorzystnych okoliczności – wśród których najistotniejszy nie był wcale niski stan rzek chłodzących elektrownie, ale awaria w Bełchatowie – sprawił, że trzeba było przypomnieć sobie dawno nieużywane zwroty, jak dwudziesty stopień zasilania.

Zarządy firm produkcyjnych zareagowały słusznym oburzeniem. Co ciekawe, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zachowanie przedsiębiorstw o polskim rodowodzie były spokojniejsze niż reakcje zagranicznych inwestorów. Najwyraźniej wspomnienia sprzed kilkudziesięciu lat, gdy zaniki dostaw prądu nie były czymś niecodziennym, pozwoliły z większym dystansem podejść do sytuacji. Zresztą oburzone zarządy niewiele mogły zdziałać – umowy zawierane przez operatora systemu przesyłowego nie dają szans na wysuwanie jakichkolwiek roszczeń w razie wprowadzenia ograniczeń. Co więcej, rząd na kryzysowym zebraniu szybko przygotował rozporządzenie, dające Polskim Sieciom Elektroenergetycznym możliwość ograniczania przesyłu aż do końca sierpnia.

Jak wiemy, obyło się bez narodowej katastrofy. Sierpień to tradycyjny okres planowanych przestojów w wielu dużych zakładach, dzięki czemu część fabryk w ogóle uniknęła konsekwencji. Pozostali odbiorcy przemysłowi dostosowali się do zaleceń operatora i ograniczyli zużycie prądu. Cegiełkę dorzuciły nawet sieci handlowe – klienci niektórych obiektów musieli obyć się bez klimatyzacji. I ostatecznie kryzys energetyczny potrwał tak naprawdę zaledwie dwa dni.

Zdyscyplinowanie przemysłu w obliczu kryzysu oczywiście cieszy, ale przecież nie o takie wnioski nam chodzi. Letni „blackout” nie był dla ekspertów żadną niespodzianką. O niewydolności polskiego systemu energetycznego napisano już wiele. Przed katastrofą ostrzegano wielokrotnie, teraz czarny scenariusz zaczął się sprawdzać. Kolejnego sygnału nie trzeba. Pora nareszcie wykonać konkretne kroki w kierunku zapewnienia bezpieczeństwo energetycznego, zamiast tkwić w czasach minionych.

Z-ca redaktora naczelnego
Witold Zygmunt

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter