Aktualny numer: Flota Auto Business 65 (2016)

Pisząc te słowa, na moim kalendarzu widnieje data 15. luty. Państwo czytają niniejszy tekst kilka tygodni później, ale to nie ma znaczenia. Otóż w chwili wybuchu fajerwerków oznaczających Nowy Rok (ta data jest istotna), usankcjonowałem po raz kolejny jak bardzo się zmienię w ciągu najbliższych 365 dni. Uczyniłem to w sposób niezwykle poważny, z trzeźwą głową, wszak trunkiem toastowym był szampan bezalkoholowy - jak przystało na redaktora pisma o motoryzacji i biznesie zostałem wmanewrowany w manewrowanie samochodem podczas drogi powrotnej z nasiadówki sylwestrowej. Mój w pełni świadomie ustanowiony plan zaczął ulegać rozbiórce… 30 minut po północy. - Tomeczku, to może jeszcze zjesz tego serniczka, który tak bardzo tobie smakuje. Jeśli teraz nie chcesz, zapakuję do domu – zaproponowała gospodyni imprezy. No i moja silna wola poszła w diabły. O ile tutaj jeszcze mógłbym usprawiedliwić samego siebie, że właściwie jeszcze mamy Sylwester, a Nowy Rok zacznę od przebudzenia, o tyle w domu czekał na mnie inny, świeżo upieczony sernik. A 6. stycznia kolejny… Zatem ograniczanie (nie wspominając o eliminacji) słodyczy prysło jak bańka mydlana. Obiecałem sobie także nie przeklinać za kierownicą. Niestety, 2. stycznia o godzinie 12:46, 12:58, 13:14 i 13:51 prowadzący inne auta jakby nie widzieli, że nawierzchnia jest biała a nie czarna i narazili moje życie na skrajne niebezpieczeństwo. I mnie poniosło. Na szczęście nie zrealizowałem postanowienia z 2014 roku o zakupie kija służącego do uprawiania pewnej dyscypliny sportowej popularnej w USA. Potem już się posypało. Kilka dni na nartach uruchomiły lawinę zaległości i utratę marzeń o bieżącej pracy (chyba za rok postanowię zrezygnować z urlopu), emocje sportowe nie pozwalały na wczesne chodzenie spać, pierwsze spóźnienie (na szczęście nie do pracy) zaliczyłem 7. stycznia, no bo kto by się spodziewał korka ulicznego o godzinie 20. Lista postanowień był długa, ale obecnie jest… No wcale nie pusta. Otóż przez lata po każdym pierwszy niepowodzeniu skreślałem dany punkt, wpisując go „z automatu” na… kolejny rok. Jednak pierwszy zapis na liście 2016 widniał: „Coś
ci się nie udało? Zacznij na nowo od kolejnego miesiąca”. Biorąc jednak pod uwagę skalę mojego pecha (to jedyne wytłumaczenie niepowodzeń), muszę dokonać kolejnej modyfikacji: postanowienia należy ustanawiać w trybie tygodniowym. Ale ta zmiana poczeka na usankcjonowanie jeszcze kolejny rok – miałem unikać nadmiaru stresu.

Tomasz Czarnecki

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter