Aktualny numer: Eurologistics 100 (2017)

Na wstępie

Setne wydanie brzmi trochę jak urodziny z okazji 100 lat. Jednak nie dajmy się zwieść. Jesteśmy coraz młodsi.
Od 17 lat z wielką pasją opisujemy sieci dostaw w Polsce, Europie i na świecie. Kiedyś, a było to naście lat temu, o trendach w zarządzaniu łańcuchami dostaw pisaliśmy w kilka lat po tym, jak się wydarzyły. Dziś potrafimy je odczytywać i opisywać w czasie rzeczywistym, a w samym zarządzaniu nawet wcześniej – zanim świat je odkryje. Dziś po wielu latach doświadczeń mamy naszych rodaków na najwyższych szczeblach dywizji logistycznych w wielkich korporacjach. Często są oni promotorami najnowszych trendów w zarządzaniu i z wielkimi sukcesami wdrażają swoje pomysły za granicą. Oczywiście mamy również wiele wad. Jedną z nich jest technologia. W tej dziedzinie nie jesteśmy najmocniejsi, ale potrafimy ją doskonale wykorzystać do naszych celów. W końcu najpierw musi być pomysł na jej użycie.
Przez ostatnie 100 wydań mieliśmy okazję obserwować, dotknąć i poczuć kilka naszych rodzimych i światowych kryzysów. Jak widać, mamy solidne przygotowanie ogólnorozwojowe i najlepszą kadrę menedżerską, ponieważ one nas nie zabiły, lecz wzmocniły.

Widać na przestrzeni lat jak nasza logistyka się rozwija. Kiedyś menedżerowie supply chain głównie zajmowali się zakupem nowego wózka, regału, skanera czy ciężarówki. Dziś zajmują się innowacjami, poszukują inspiracji i są liderami inteligentnych zespołów.
W tym czasie zmieniło się również wiele w naszym wydawnictwie. Kiedyś produkowaliśmy informację raz na dwa miesiące. Dziś bardziej przypominamy dawniejsze gazety codzienne, ponieważ produkujemy i wysyłamy informacje każdego dnia. Cyfrowy świat pozwala naszemu dotarciu do Czytelników rosnąć wykładniczo.
Z producenta treści przerodziliśmy się w hybrydę, dla której nie znajdujemy jeszcze nazwy. Kiedyś rynek miał swój konkretny podział. Ktoś wydawał gazetę, inny ją sprzedawał, jeszcze inny tworzył badania. Nawet kiedyś w wydawnictwach byli fotografowie, sekretarze redakcji (ci ostatni jeszcze gdzieniegdzie są).

Dziś, jak patrzę na nasz portfel produktów, to sam się zastanawiam, jak to się mogło wydarzyć. Gdybyśmy to chcieli zaplanować na początku naszej drogi, to zapewne by się nie udało. Nie będę jednak wymieniać zakresu naszych usług publicznie, ponieważ konkurencja nie śpi, a każdy, kto nam kibicuje, zna nasze możliwości.
Z okazji setnego wydania dziękuję Wam – Czytelnikom, Klientom, Partnerom, Autorom oraz naszym Pracownikom.

Adam Błuś

Przeglądaj on-line