Aktualny numer: Eurologistics 67 (2011)

Utracone korzyści

Ostatnie wydanie Eurologistics każdego roku poświęcamy badaniu Operator Logistyczny Roku, które prowadzimy wspólnie z firmą DGC. Badanie potwierdza, że w związku z globalnym kryzysem gospodarczym rynek usług logistycznych w Polsce gwałtownie się przekształca. Kierunek zmian wytycza niepewność co do przyszłego zapotrzebowania na usługi. Dzieje się tak mimo istotnych wzrostów sprzedaży w ciągu ostatnich dwóch lat. W bieżącym roku wyraźnie widać osłabienie dynamiki sprzedaży, a prognozy na przyszły rok zakładają jej dalsze obniżenie.



Z wypowiedzi przedstawicieli top managmentu w firmach logistycznych jednoznacznie wynika, że sukces w biznesie w trudnych czasach można odnieść dzięki ściślejszej współpracy z klientami. Bo zgodnie ze starym przysłowiem – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Permanentny kryzys, w jakim w ostatnich latach funkcjonują firmy, zmusił je do rewizji swoich strategii, w szczególności co do elastyczności oferowanych rozwiązań i budowania partnerskich relacji z klientami.  Pogorszenie koniunktury spowodowało jednocześnie zaostrzenie walki konkurencyjnej, ale dzięki temu zrodziły się nowe pola rywalizacji w logistyce, na których bardziej aktywni wcale nie są potentaci, lecz mniej znane firmy.


Jednak nasze sztandarowe badanie firm logistycznych nie mogło przesłonić największego wydarzenia logistycznego w Europie, czyli uruchomienia Gazociągu Północnego, co niektórzy okrzyknęli ważnym krokiem w kierunku poprawy bezpieczeństwa energetycznego Europy.  Pod warunkiem, że Rosja nie będzie używała kurka z gazem w grze politycznej. Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej hegemonię buduje się przy pomocy uzależnienia gospodarczego. Czy o to Europie chodziło? Już obecnie blisko jedna czwarta gazu w Europie pochodzi z Rosji.



Podczas gdy parlamentarzyści europejscy debatują o solidarnej Europie, gdy przychodzi do robienia interesów – solidarność się kończy. Pokazali to politycy niemieccy robiąc interesy z Rosją, bo właśnie podjęli decyzję o rezygnacji z elektrowni jądrowych i w związku z tym spodziewają się w swoim kraju wzrostu zapotrzebowania na gaz. Dlatego dobili targu z Rosją i wybudowali gazociąg na dnie Bałtyku. A że nie skonsultowali tej gigantycznej inwestycji z Polską i innymi krajami bałtyckimi, to drobny szczegół, który nawet w naszym kraju politycy próbowali przykryć formowaniem nowego rządu.  


Budowa Gazociągu Północnego szacowana jest na 7,4 mld euro, czyli jak wyliczają eksperci jeszcze raz tyle, ile kosztowałaby ta inwestycja prowadzona drogą lądową. Ponadto gdyby gazociąg prowadzony był przez terytorium Polski, całą logistykę związaną z budową zabezpieczałyby firmy polskie. Na inwestycji zarobiliby także dostawcy potrzebnego wyposażenia i firmy budujące gazociąg. A co najważniejsze – do kasy państwowej wpływałaby tzw. opłata tranzytowa związana z przesyłem gazu. Stawka za przesył 1000 m3 gazu na odległośc 100 km wynosi 3 dolary. Gdyby gazociąg przebiegał przez terytorium naszego kraju, jego długość wyniosłaby ok. 650 km. Gazociąg ma tłoczyć docelowo 55 mld m3 gazu. Rocznie z tytułu opłaty tranzytowej zarządzający rurą miałby w kieszeni ponad 1 mld dolarów. Tyle właśnie wynoszą utracone korzyści biznesowe z tytułu politycznego paktowania.

 

Alicja Kostecka, zastępca redaktora naczelnego

Szanowny Czytelniku,
zarejestruj się by uzyskać bezpłatny dostęp do pełnego wydania Eurologistics. W ten sposób dbamy o polepszanie jakości naszych usług i dostarczanych do Ciebie materiałów.
Rejestracja oznacza akceptację aktualnej polityki prywatności.

Polecane artykuły

Eurologistics Newsletter