Jak wykorzystać potencjał giełdy transportowej

17 lipca 2020

Według ekspertów rynek transakcji doraźnych (tak zwany spot), stanowi 15 proc. sektora transportu towarów[1]. Z kolei dane statystyczne wskazują, że z elektronicznych giełd transportowych korzysta na co dzień 90 proc.[2] przedsiębiorstw przewozowych w Europie. Europejski rynek transportowy wart 500 mld dolarów[3] opiera się na zleceniach doraźnych m.in. po to, by ograniczać puste przebiegi. A te szacuje się na co trzeci przejazd w Polsce i co czwarty w UE.[4] Jak efektywnie korzystać z giełdy transportowej oraz które narzędzia cyfrowe pomogą w automatyzacji transportu? Na te i inne pytania odpowiada Tomasz Czyż, ekspert telematyki GBOX.

“Giełdy wychodzą z kryzysu”. W tym tonie pisano nagłówki artykułów dotyczących branży transportowej w 2010 roku, gdyż 2009 stanowił wyzwanie dla całego sektora TSL z powodu globalnego kryzysu finansowego. Pandemia koronawirusa w 2020 roku oraz skutki wielu ograniczeń gospodarczych i społecznych, jakie wywołała, przyczyniły się do obniżenia nastrojów wśród przewoźników międzynarodowych. Jednak wbrew przewidywaniom ekonomistów rynek stabilizuje się, zwiększając i umacniając wymianę handlową między krajami UE. Ta odbywa się między innymi poprzez giełdy międzynarodowych ładunków.

Obecnie na giełdach widać wreszcie ożywienie. Otworzenie granic i uruchomienie linii montażowych największych fabryk producentów automotive skutkują wzmożoną aktywnością przewoźników w ruchu transgranicznym. Potwierdzają to najnowsze dane z systemu telematycznego GBOX i sieci E–100.[5] Powoli normują się też stawki za frachty. Powrót na ścieżkę rozwoju i umacnianie transportu drogowego już się rozpoczął – wyjaśnia Tomasz Czyż, GBOX. – To nadal rynek zleceniodawcy, ale też niezwykle cenna baza danych i wiedzy o kondycji całej branży.

Giełda transportowa – jak zacząć?
W Polsce jest 36 513 przewoźników międzynarodowych ładunków. To niemal o 0,5 tysiąca podmiotów więcej niż w 2018 roku.[6] Ponad 90 proc. tych firm to małe i średnie przedsiębiorstwa – często rodzinne z taborem poniżej 10 pojazdów. Większość transportowców, prowadzących taką działalność, rozpoczyna dzień od zalogowania się na elektronicznej platformie ze zleceniami. Giełdy transportowe, obok map, telematyki czy programów do zarządzania transportem, to podstawowe narzędzie pracy.

Aby uzyskać dostęp do giełdy, należy spełnić określone wymagania. Weryfikują one podmioty z sektora TSL tak, aby użytkownikami platformy byli wyłącznie przewoźnicy sprawdzeni pod kątem formalno–prawnym. Dlatego przed podpisaniem umowy z dostawcą giełdy, należy przesłać dokumenty:

  • rejestrowe firmy, ubezpieczenie OCP – przewoźnicy poniżej 3,5 tony,
  • rejestrowe firmy oraz licencja krajowa lub wspólnotowa – przewoźnicy powyżej 3,5 tony,
  • licencja spedycyjna (w zakresie pośrednictwa przy przewozie rzeczy) oraz opcjonalnie OCS – firmy spedycyjne.

Weryfikacja powyższych dokumentów pozwala stwierdzić, czy przewoźnik lub spedycja spełniają prawne wymogi dotyczące wykonywania tego zakresu działalności oraz czy posiadają odpowiednie zaplecze finansowe (wymagane zabezpieczenie do licencji na pierwszy i każdy kolejny pojazd). Licencja gwarantuje również, że osoba zarządzająca dysponuje certyfikatem kompetencji zawodowych przewoźnika. Niektóre giełdy transportowe wymagają minimalnego okresu funkcjonowania firmy na rynku – jest to na przykład 6 miesięcy prowadzenia działalności.

Giełdy ładunków – co warto wiedzieć?
Elektroniczne platformy do transakcji ładunkami to szansa na pozyskanie nowych zleceń i kontaktów handlowych dla polskich przewoźników. Poszukując towaru do przewiezienia z konkretnego miejsca
w Europie, należy wpisać kody pocztowe, gdyż to głównie nimi operujemy w ofertach. Następnie dokonać wyboru dalszych parametrów, w tym między innymi:

  • data,
  • rodzaj pojazdu,
  • tonaż,
  • metry ładowne.

W zależności od popularności danego kierunku możemy uzyskać od kilku do kilkudziesięciu propozycji zleceń. Ze zleceniodawcą wybranej oferty można kontaktować się poprzez wewnętrzny komunikator, wiadomość e–mail lub telefonicznie. Giełdy transportowe rządzą się swoimi prawami. Tutaj liczy się czas reakcji – sprawne przeliczanie opłacalności frachtu i decyzja. Jeżeli jakiś zapis podjętego wstępnie zlecenia budzi wątpliwość, mamy krótki okres na to, by je zestornować, czyli anulować. Dlatego warto zwrócić uwagę między innymi na to:

  • Czy trasa na zleceniu jest dokładnie taka jak w ofercie?
  • Czy wymagane jest użycie pojazdu, jakim dysponujemy – o określonych parametrach i tonażu?
  • Czy mamy konkretne informacje o terminie płatności i szczegółowych warunkach realizacji przejazdu?
  • Czy dostawa jest w określonych godzinach „od:do” czy na przykład FIX – na konkretną awizację lub time slot?

Jeżeli wszystko się zgadza, podajemy dane auta i kierowcy. Następnie zleceniodawca przesyła nam zlecenie – najczęściej w formacie pdf przez pocztę elektroniczną., Podjęcie wybranego frachtu to umowa, na której warunki się zgadzamy. Często wymagane jest odesłanie do zleceniodawcy zeskanowanego podpisanego zlecenia.

Tomasza Czyż: – W pracy z giełdą transportową pomocne są programy do zarządzania operacjami transportowo–spedycyjnymi oraz telematyka. Oprogramowanie klasy TMS to wsparcie w automatyzacji procesów i oszczędność czasu. Natomiast systemy telematyczne pokażą w czasie rzeczywistym, gdzie znajduje się pojazd, który wymaga szybkiej organizacji ładunku lub doładunku, by nie wracać na pusto. TMS–y oraz telematyka to z pewnością przyszłość rozwoju nowoczesnych technologii w transporcie drogowym i nie należy ich ignorować. Właściciele giełd oraz firm transportowych doceniliby narzędzie, które na podstawie obserwacji działań użytkowników platformy z ładunkami oraz danych telematycznych i szacunków ekonomicznych, będzie w stanie autonomicznie i precyzyjnie wyszukiwać najlepsze zlecenia. Być może tak właśnie będzie za kilka lub kilkanaście lat.

Giełda transportowa jako baza danych online
Cyfrowa platforma dla przewoźników i załadowców to nie tablica ogłoszeń. Obecnie giełdy transportowe oferują swoim użytkownikom więcej możliwości. Oprócz ładunków do podjęcia klient coraz częściej może skorzystać również z dodatkowych funkcjonalności – np. automatyzacji planowania tras czy rozliczania finansowego.

– Poprzez wykorzystanie rozwiązań IT w branży transportowej takich jak na przykład TMS, usprawnia się cały proces realizacji operacji transportowych od momentu przyjęcia oferty po kwestie formalne związane z otrzymaniem należności za dany fracht – mówi Tomasz Czyż. – Integracje zasobów giełd z systemami do zarządzania transportu pozwalają na proste udostępnianie zleceniodawcom pojazdów z wolną powierzchnią ładunkową oraz szybkie wyszukiwanie ofert z określonego obszaru. Póki co nie jest to jeszcze pełna automatyzacja, ale znacząco ułatwia pracę spedytorom i właścicielom firm przewozowych. Wszystkie informacje dostępne są w jednym miejscu, online. Możemy z nich skorzystać w każdej chwili w dowolnym miejscu. W TMS mamy zachowane i uporządkowane dane archiwalne, co bywa bardzo pomocne, np. w odnalezieniu kontaktu do zleceniodawcy z danego regionu, z którym kiedyś współpracowaliśmy. Skraca się obieg dokumentacji oraz ułatwia kontakt z kierowcom czy spedytorem, bo minimalizujemy wiadomości SMS oraz rozmowy telefoniczne. Wszystko można zapisywane i widoczne online. Rozwiązania chmurowe – oparte na modelu SaaS (Software as a Service) – rewolucjonizują międzynarodowy transport drogowy, dzięki czemu jest on bardziej efektywny.

Bezpieczeństwo danych online
Aby sprawdzić wiarygodność oferenta, warto zwrócić uwagę na:

  • ocenę kontrahenta w wewnętrznym rankingu, jeśli taki system oceniania platforma udostępnia,
  • wyszukanie zleceniodawcy w ogólnodostępnych bazach danych CEIDG, KRS, VIES, KREPTD[7],
  • sprawdzenie, czy widnieje on systemach zbierających informacje o dłużnikach,
  • wykorzystanie wyszukiwarki Google do weryfikowania opinii o danej firmie w Internecie – np. na forach branżowych, w mediach społecznościowych, grupach specjalistycznych etc.

Ważne jest również bardzo uważne sprawdzanie wszystkich zapisów zlecenia online przed podjęciem ładunku.

Jaka jest przyszłość giełd transportowych?
– Elektroniczne giełdy ładunków międzynarodowych będą ewoluować w kierunku jak największej i jakościowo najlepszej automatyzacji procesów. Algorytmy, które same będą wyszukiwać najbardziej opłacalne oferty, analizować czynniki ryzyka oraz planować trasę tak, by uzyskać wysoką rentowność ze zlecenia, przyszłość ofert doraźnych w sektorze TSL. Świadczy o tym coraz bardziej rosnąca popularność programów do zarządzania operacjami transportowo–spedycyjnymi, które integrowane są między innymi z giełdami – tłumaczy Tomasz Czyż z INELO. – Ponadto rozwijane będą wszelkie rozwiązania, które umożliwią wgląd w dane w czasie rzeczywistym, w tym m.in. o lokalizacji pojazdu, etapie realizacji zlecenie, utrudnieniach na drodze, dostępności kierowcy – analiza czasu jazdy i pracy. W rezultacie poprawi się wydajność i ograniczy puste przejazdy.

Według eksperta oprócz digitalizacji transportu, możemy się spodziewać rozwoju giełd wewnętrznych tworzonych przez duże spedycje. Pozwoli to uzyskać oferty z pierwszej ręki, o co zabiega każdy przewoźnik. Warto też śledzić aplikacje takie jak Uber freight. Nie jest on obecnie zagrożeniem dla potentatów, jednak coraz więcej zachodnich korporacji docenia lekkość rozwiązania. To mobilna platforma przetargowa, która umożliwia znalezienie zlecenia na stałych zasadach. Narzędzie to posiada również planer wysyłek i awizacji, czego nie mają klasyczne giełdy transportowe. Podobnym produktem dla wielkich producentów i korporacji jest Transporeon – pozwala na obsługę time slotów i FIX–ów na załadunkach i rozładunkach, służy również do udostępniania pozycji ciężarówek z ładunkami dzięki integracji z systemami telematycznymi.

Przemysł 4.0. = Transport 4.0.
Przyszłość przepływu towarów to zintegrowane platformy danych. W raportach Deloitte łańcuchy dostaw są oceniane jako jedne z największych możliwości dla technologii IoT.[8] Coraz bardziej istotne będzie szybkość przepływu i wymiany informacji oraz ich weryfikacja. – Podstawą przemysłu 4.0. jest cyfryzacja, a jednym z fundamentów przemysłu jest transport, którego również nie omijają innowacje informatyczne. Globalni spedytorzy będą rozwijać działalność w tym kierunku, a międzynarodowi przewoźnicy nie powinni tych zmian ignorować – podsumowuje Tomasz Czyż, ekspert GBOX, Grupa INELO.

[1] Szacunkowy udział transakcji z giełd transportowych, forum branżowe.

[2] Dane rynkowe, Tygodnik Truck.pl, 2019.

[3] Raporty branżowe, za Rynek Infrastruktury, 2020.

[4] Wydawnictwo branżowe Media Log, Logistyczny.com.

[5] Raport INELO i sieci E–100. Wyniki średniej dziennej aktywności polskich kierowców zawodowych. Okres badania to czas od połowy marca do maja 2020 roku.

[6] Biuro Transportu Międzynarodowego.

[7] CEIDG (Centralna Ewidencja Informacji o Działalności Gospodarczej; KRS (Krajowy Rejestr Sądowy); VIES (VAT Informaction Exchange System); KREPTD (Krajowy Rejestr Elektroniczny Przedsiębiorców Transportu Drogowego).

[8] Deloitte, https://www2.deloitte.com/us/en/insights/focus/future–of–mobility/future–of–freight–connected–data–intelligent–automation.html

Ostatnie newsy Truck&Business więcej newsów »

Nowe pojazdy w VIVE Textile Recycling

10 sierpnia 2020

W kieleckim serwisie Tandem-Trucks odbyło się uroczyste przekazanie nowych pojazdów Volvo dla spółki VIVE Textile Recycling. To pierwsza tak szeroka współpraca obu firm, która oznacza dla nich nowe perspektywy rozwoju.

czytaj więcej »


Pandemia uczy biznesu

7 sierpnia 2020

Transport to ciągły ruch, ciągła zmiana. Wydawało się, że przedsiębiorcy działający w branży transportowej doskonale wiedzą, że w tym sektorze absolutnie nic nie jest stałe. Ale ostatnie miesiące, pandemia i gigantyczny kryzys finansowy będący jej następstwem redefiniowały pojęcie „zmiany”. Czy dziś, będąc bogatszym o nowe doświadczenia, można się lepiej przygotować na podobne sytuacje? Cóż – i tak, i nie……

Na swój sposób to fascynujące, że właśnie nam przyszło się zmierzyć z sytuacją historyczną i absolutnie bezprecedensową w dziejach współczesnej gospodarki. Globalny kryzys finansowy z roku 2008 był dotkliwy przede wszystkim dla krajów, które miały mocną wymianę handlową. Wielką Depresję z roku 1929, uznawaną za największy krach finansowy w dziejach, także odczuły głównie wysoko rozwinięte gospodarki. Poza tym zarówno kryzys z roku 1929, jak i 2008, miały podłoża finansowe, na swój sposób racjonalne, a przede wszystkim zostały wywołane działaniem człowieka. Rzeczywistość postcovidowa to kryzys, który dosięgnął dosłownie cały świat, a do tego absolutnie nieracjonalny, o pozarynkowym źródle. Choć trudno jednoznacznie stwierdzić, czy przyczyn kryzysu finansowego należy się doszukiwać w biologii, socjologii czy psychologii. Nie ulega wątpliwości, że dla wielu firm był to wyjątkowy sprawdzian – czasami niestety dosyć bolesny w skutkach. Dla wszystkich natomiast była to lekcja, której odrobienie może uczynić firmę – także transportową – silniejszą i lepiej przygotowaną na kolejną falę.

Po pierwsze: biznes to ciągła lekcja

Wydaje się, że dla przedsiębiorców oczywistym jest, że w biznesie nie można być pewnym niczego. Jednak kryzys narysował wyraźną linię między firmami, które były nastawione na odcinanie kuponów od „ugruntowanej pozycji”, a tymi, które mimo solidnych filarów wciąż trzymają wysoko gardę. Biznes to nie motorówka, której napęd jedynie wymaga paliwa, a reszta „robi się sama”. Zachowując żeglarską terminologię, należałoby wskazać raczej na żaglówkę napędzaną jedynie siłą wiatru, który co chwilę zmienia siłę i kierunek. Jej prędkość, zachowanie na kursie, a tym samym dotarcie do celu zależą w dużej mierze od umiejętności analitycznych skipera – ciągłej obserwacji, analityki nawet najdrobniejszych symptomów nadciągających zmian, a przede wszystkim szybkich reakcji. Na kryzys wywołany koronawirusem nikt nie był przygotowany – nawet najpotężniejsze firmy i gospodarki świata. Jednak w znacznie lepszej sytuacji są dzisiaj ci, którzy w porę dostrzegli niepokojące symptomy i szybko zaadaptowali się do nowej rzeczywistości.

Zaryzykuję stwierdzenie, że dziś nie jest możliwe prowadzenie firmy bez analityki, opierając się wyłącznie na intuicji, a nawet doświadczeniu. Są one cenne, ale trzeba pamiętać, że zostały zgromadzone w innej rzeczywistości. Dzisiejszy przedsiębiorca ma do dyspozycji wiele narzędzi analitycznych i telematycznych, a regularne z nich korzystanie, analiza i bieżąca optymalizacja kluczowych dla firmy wskaźników, to wręcz obowiązek. Czy telematyka uchroni firmę przed skutkami globalnego kryzysu finansowego? Oczywiście, że nie. Ale na pewno ułatwi zarządzanie kosztami i diagnostykę potencjalnych wąskich gardeł w sytuacji, gdy każdą złotówkę trzeba oglądać kilka razy. Na pewno również pozwoli uniknąć licznych minikryzysów, które czyhają na przedsiębiorcę dosłownie każdego dnia.

Po drugie: elastyczność

Nie ma firmy, która nie odczułaby skutków pandemii, natomiast każda odczuła je w nieco inny sposób. Z jednej strony mamy przedsiębiorstwa, które są już poza rynkiem oraz te, które zanotowały bardzo duży spadek obrotów. Z drugiej nie brakuje firm, które zachowały sprzedaż na poziomie sprzed kryzysu, a nawet takich, dla których ostatnie miesiące były czasem rekordowych żniw. Tym, co odróżnia firmy z drugiej grupy od pierwszej, jest elastyczność wpisana w firmowe DNA. Żartobliwie można by przywołać znane powiedzenie mówiące, że jak „życie rzuca ci pod nogi cytryny, to zrób z nich lemoniadę i ją sprzedawaj”.

Sporym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że na kryzysie da się zarobić, choć na rynku pojawiły się i takie podmioty, ale na pewno każdy kryzys pozostawia otwarte pewne furtki. Dobrze więc, jeśli firma ma swój rdzeń, ale jeszcze lepiej, jeśli jest on na tyle elastyczny, że dopuszcza możliwość szybkiej zmiany. W Grupie DBK, dzięki rozbudowanej organizacji i szerokiej sieci punktów serwisowo-sprzedażowych, mogliśmy bardzo szybko wdrożyć procedury bezpieczeństwa – niektóre były zupełnie nowe, wymagające zarówno zmian logistycznych i sprzętowych, jak i prawnych. Wprowadziliśmy je na tyle szybko, że nasi klienci nie odczuli żadnych skutków związanych z ewentualnymi przestojami. Ale elastyczność oznacza również umiejętność przeniesienia środka ciężkości w inne miejsce oraz optymalnego wykorzystania nowej sytuacji. Początek pandemii dla wielu przedsiębiorców oznaczał czas niepewności i strachu o to, co przyniesie jutro. Nikt nie wiedział, czy mierzymy się z sytuacją, która potrwa miesiąc, pół roku, czy też – w najczarniejszych scenariuszach – stanie się nową rzeczywistością. W takich warunkach trudno podejmować decyzje sprzedażowe, dlatego wielu klientów zrezygnowało z zakupów i zawiesiło decyzje o powiększaniu flot pojazdów. Z drugiej jednak strony ich biznesy ciągle musiały pracować, realizując transport z jeszcze większą determinacją i dbałością o każdego klienta.

Dlatego wielu klientów wykorzystało czas kryzysu i ew. przestojów na prace serwisowe – realizację zarówno drobnych napraw, jak i tych, które zagwarantują możliwość wykonywania transportu bez konieczności rozbudowy floty. Aby im to umożliwić, we wszystkich punktach sieci DBK Truck Center znacznie większy nacisk przerzuciliśmy na obsługę serwisową. Natomiast firmy, które miały potrzebę powiększenia floty, chętniej sięgały po usługę wynajmu pojazdu, która daje możliwość szybkiej rozbudowy parku pojazdów bez konieczności mrożenia firmowego kapitału – idealne rozwiązanie na wymagające elastyczności sytuacje i czasy.

Po trzecie: dywersyfikacja

Mądrość ludowa uczyła, aby nie łapać kilku srok za ogon. Natomiast mądrość niektórych biznesowych coachów dodaje, że sekretem sukcesu jest specjalizacja i trzymanie się jednej rzeczy, w której można osiągnąć status eksperta. Mądrość innych trzeba cenić i czerpać z niej garściami… ale nie w tym przypadku. Tegoroczny kryzys pokazał, że obecnie w biznesie trudno ustać na jednej nodze – nawet najbardziej muskularnej. Zresztą idealnym przykładem jest tutaj krajowy gigant paliwowy, który bardzo szybko stał się liderem sprzedaży środków do dezynfekcji. Jak już wiemy, w biznesie nic nie jest stałe, pewne, bezpieczne… Biznes, który jeszcze wczoraj wydawał się być doskonałą odpowiedzią na potrzeby rynku, nagle staje się bezużyteczny, bo zmieniły się potrzeby. Dlatego warto zadbać o dywersyfikację firmowego portfela. Grupa DBK to biznesowy kolektyw z rozbudowaną paletą usług i produktów dla firm z sektora TSL. Firmowe portfolio zawiera zarówno produkty (pojazdy ciężarowe, pojazdy dostawcze, przyczepy, naczepy, pojazdy specjalistyczne), jak i usługi (usługi finansowe dla transportu, ubezpieczenia, usługi serwisowe, usługi telematyczne i technologiczne dla transportu). Łącząc analitykę, elastyczność oraz dywersyfikację osiągnęliśmy sytuację, w której mogliśmy się poczuć trochę jak surfer, cały czas obserwując, z której strony nadciąga fala, by odpowiednio balansować. Koronawirus przyspieszył również prace związane z rozwiązaniami, nad którymi od dawna pracowaliśmy, czyli pakietem usług mobilnych – mobilnym serwisem pojazdów, mobilnym warsztatem części czy usługami dostaw Door To Door (w naszym przypadku Door To DBK). Ciekawostką jest fakt, że początek Grupy DBK, a więc historii, która zaczęła się prawie 25 lat temu, to była niemal wyłącznie sprzedaż ciężarówek. Gdybyśmy podjęli decyzję o specjalizacji tylko w sprzedaży pojazdów… dziś sami bylibyśmy historią.

Po czwarte: umiejętność słuchania

– None of us is as good as all of us – powiedział kiedyś Ray Kroc, założyciel i wieloletni lider McDonald’s. Pandemia i wywołany przez nią kryzys pokazały, że nie ma dla biznesu ważniejszej i cenniejszej rzeczy od umiejętności dialogu i słuchania. Nawet najlepsze podręczniki biznesu, procedury i scenariusze awaryjne nie przewidywały sytuacji, w której się znaleźliśmy. Nie ma i nie było osoby, która w obliczu globalnego kryzysu, miałaby gotowe rozwiązania na sytuację bez precedensu. Natomiast z czasem udało się je wypracować – zarówno w skali mikro, jak i makro. Nie byłoby to możliwe bez dialogu i umiejętności słuchania. I jest to umiejętność szczególnie cenna w biznesie, charakteryzująca prawdziwych liderów. Sytuacje niestandardowe wymagają bowiem niestandardowego myślenia i równie niestandardowych rozwiązań. Ich wypracowanie jest trudne, a może nawet niemożliwe, w pojedynkę. Biznesowy przywódca, który upiera się przy własnym rozwiązaniu, traktując je jako jedyne słuszne, opiera się na bardzo wąskiej i dosyć ograniczonej perspektywie. A do tego marnuje bardzo cenny zasób, jakim jest nieograniczony potencjał i równie nieograniczona perspektywa jego zespołu. Jako społeczeństwo bardzo często dajemy się ponieść mitowi wizjonerów – wybitnych jednostek kreujących najczęściej technologiczne trendy. Zapominamy jednak przy tym, że za każdym z nich stoi sztab ludzi, którzy pomagali im doszlifować wizję bądź pchnąć ją na właściwe tory.  W Grupie DBK, przed podjęciem ważnych dla nas decyzji, zorganizowaliśmy bardzo dużo spotkań kadry zarządzającej. Każdy z jej reprezentantów miał nieco inną wizję, inny punkt widzenia, inne doświadczenia, inne pomysły. Łącząc je możliwe było wypracowanie wielu naprawdę innowacyjnych i nieszablonowych rozwiązań, które już w tej chwili wiem, że stanowią niezwykle cenne dobro firmowe i kierunkowskaz na kolejne miesiące, lata, ale i sytuacje kryzysowe. Dobro firmowe, którego by nie było bez umiejętności słuchania.07

czytaj więcej »


Ważna decyzja Niemców

6 sierpnia 2020

W czerwcu br. Bundesrat zatwierdził zwolnienie ciężarówek na gaz z opłat drogowych do 2023 roku. Przed przewoźnikami otworzyło się nowe źródło oszczędności. Inwestycja w pojazdy napędzane LNG oznacza niższe koszty paliwa, jednak problemem pozostaje wąska sieć stacji, zapewniających bezpieczne tankowanie.

czytaj więcej »


Serwis rozbudowany

24 lipca 2020
Serwis mieści się w Olchowej koło Sędziszowa Małopolskiego. Część warsztatowa ma nową halę o powierzchni 350 m² (całość 1000 m²), w której zainstalowano dwa podnośniki nożycowe o nośności 30 t każdy oraz wydzielone stanowisko do napraw powypadkowych.

czytaj więcej »


Nowa linia opon ciężarowych

21 lipca 2020
Na rynek wprowadzana jest nowa linia opon do samochodów ciężarowych Conti EcoRegional. Według producenta ogumienie ma zapewnić zmniejszone zużycie paliwa i niskie opory toczenia przy zwiększonej wydajności i dłuższych przebiegach w transporcie regionalnym.

czytaj więcej »


Eurologistics Newsletter